Strona Główna FORUM PORTALU UZALEŻNIENIA
Kurs na trzeźwość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
próba rekonstrukcji zdarzeń
Autor Wiadomość
powrotzew 
przyjaciel forum


Wiek: 36
Dołączyła: 08 Lis 2017
Posty: 35
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 11 Lis, 2017 19:21   

jolcia870 napisał/a:
nie wiem jak on sobie poradzi, co on biedny zrobi

Takie myśli automatyczne zdarzają mi się. Ale to chwilunie, nawet nie muszę tych myśli odganiać. Jak sobie je uświadamiam, na mojej twarzy pojawia się ironiczny uśmiech. Śmieję się z siebie.
Co do przyjaciółek. Moja przyjaciółka jest DDA, bardzo głębokie. Teraz, z perspektywy czasu, widzę, jak destrukcyjny wpływ na mnie miało rozmawianie z nią podczas trwania tego związku. Jej wsparcie dla mnie (kiedy relacjonowałam jej patologie jakie miały miejsce - wspierała mnie, zrozumieniem, nigdy nie powiedziała "halo! opamiętaj się!") utwierdzało mnie w tym że to, co ma miejsce, jest normalne. Teraz widzę, że dla niej to było normalne, bo ona w takim domu wyrastała. Jej ojciec pijany wybijał okna w domu jak matka nie chciała go wpuścić, potem się godzili i było "dobrze", i tak w kółko, błędne kółko.
Teraz moja przyjaźń z nią wisi na włosku. Wieloletnia przyjaźń, bardzo wieloletnia. Nie umiem nie czuć do niej żalu :( mimo, że racjonalnie wiem, że przecież jestem już podwójnie dorosła i przecież to wszystko to były moje decyzje. Teraz zmagam się z tymi uczuciami, do niej.
_________________
"pomoc jest słoneczną stroną dominacji"
 
 
 
dw_dorota 
przyjaciel forum


Wiek: 53
Dołączyła: 14 Lut 2017
Posty: 187
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 10:23   

Słówko jeszcze o seksie ;-)
W książce „Kobiety, które kochają za bardzo” przeczytałam, że w toksycznych związkach często występuje udany seks.
Dzieje się tak dlatego, że poprzez seks regulowane są napięcia; więcej napięć – więcej seksu.
Ma to też inny wymiar. Toksyczne pary mają świadomość, że ich związek jest chory i obustronne zabiegi o to, aby seks był częsty i udany mają udowodnić, że związek jednak nie jest zły….bo mają przecież taki satysfakcjonujący seks. Seks ma też zapełnić pustkę w innych relacjach.
Jednym słowem taki seks to oszustwo i nie ma nic wspólnego z prawdziwym pożądaniem, bliskością etc…etc.
Żeby było jasne – ja też uprawiałam właśnie taki seks nie mając bladego pojęcia o tym, co mną powoduje. Gdy zdałam sobie sprawę z tego, do czego seks był mi potrzebny przestałam odczuwać jego brak. Głód został zastąpiony zgagą. Ale to już inna bajka. :-/
Myślę, że warto jest mieć to na uwadze w czasie, gdy odcięte od naszego narkotyku odczuwamy swoje głody a paradoksalnie szczególnie wtedy, gdy jest się młodym, bo ta zgaga może być bardziej gorzka.
_________________
jużwiemjakbędzie
 
 
 
powrotzew 
przyjaciel forum


Wiek: 36
Dołączyła: 08 Lis 2017
Posty: 35
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 13:02   

To, o czym piszesz, uświadomiłam sobie ładnych kilka miesięcy temu. I wtedy też ten seks przestał być dla mnie taki...traumatyczny, eskalujący. Równolegle zaczęłam zauważać, jak jest on wykorzystywany do "załatwienia sobie" przez niego różnych rzeczy u mnie. Zaczęłam widzieć wyraźnie, jak zmieniało się jego nastawienie do mnie (wyraz twarzy, oczu, ruchy ciała) - kiedy pojawiało się "coś", co miało być "załatwione" zrobieniem mi dobrze.
Ale dobrze robił, fenomenalnie, i to po prostu fakt - myślę, że to był jeden z przejawów perfekcyjnego manipulowania, zaspokajania potrzeb, w celu osiągania korzyści. Dlatego nikt do tej pory nie robił mi tak dobrze, bo nikomu na tym tak nie zależało (tyle że celem kluczowym były korzyści ze zrobienia dobrze, a nie zrobienie dobrze - jak przyszła ta świadomość, to seks się zmienił, co do satysfakcji, jaką mi dawał - była przyjemność fizyczna, ale satysfakcja..echh). Nie wiem, czy wyrażam się jasno.. mam te odczucia w głowie, ale trudno mi je zwerbalizować słowami.

Myślałam nad ty, co napisałam ostatnio:
Cytat:
Nie umiem nie czuć do niej żalu :( mimo, że racjonalnie wiem, że przecież jestem już podwójnie dorosła i przecież to wszystko to były moje decyzje. Teraz zmagam się z tymi uczuciami, do niej.

Przerzucanie odpowiedzialności na innych. Oczekiwanie, że mnie uratują, że wyręczą mnie w reagowaniu, że pociągną do odpowiedzialności, bym ja nie musiała tego robić.
To samo robiłam w sytuacjach awantur domowych. Czekałam, aż sąsiedzi zawiadomią policję (czego nie robili i co mnie z jednej strony dołowało "jestem zostawiona sama sobie, nikt mnie nie ochroni" a z drugiej strony budowało we mnie przekonanie, że nic złego się nie dzieje bo "nikt nie reaguje, czyli jest OK").
Bardzo trudne było dla mnie wzięcie odpowiedzialności za siebie w tych sytuacjach. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że w jego oczach nie chciałam być kimś, kto robi coś przeciw niemu, kto mu szkodzi. Miałam poczucie, że moim obowiązkiem wynikającym z miłości, jest trwanie mimo wszystko, wytrzymywanie i dawanie rady. Że w ten sposób udowadniam swoją miłość.
_________________
"pomoc jest słoneczną stroną dominacji"
 
 
 
powrotzew 
przyjaciel forum


Wiek: 36
Dołączyła: 08 Lis 2017
Posty: 35
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 14:14   

Cytat:
Bardzo trudne było dla mnie wzięcie odpowiedzialności za siebie w tych sytuacjach. Dlaczego?

Ale, między bogiem a prawdą, chodziło głównie o to, żeby ktoś mnie uratował, ktoś zareagował, ktoś mi pokazał, że nie jestem z tym sama. I żeby jemu pokazał w ten sposób, że źle robi. Bo ja tłumaczyłam mu, że tak nie można, a on sobie z tego nic nie robił. Chciałam, żeby ktoś udowodnił jemu (i potwierdził mi) że tak nie wolno (bo ja już naprawdę zaczęłam wątpić w swoją logikę i wierzyć w to, że to jest "standard"). Jaka patola mojego myślenia! Boże, jak to się rozkręciło!
Na początku relacji traktował mnie z mega szacunkiem, na końcu z mega pogardą. Zaczęło się od "uratuj mnie, zmień moje życie, nie chcę pić" (w co ja weszłam jak w miękkie masło, bo taka moja konstrukcja, wstrzelił się idealnie) a skończyło na zmuszaniu mnie do stwarzania komfortowych warunków do picia i deptaniu mnie, gdy się przeciwko temu buntowałam (a ja miałam poczucie winy, że przez to, jaka jestem beznadziejna, on biedny musi mnie deptać, bo mu nie daję wyjścia).
To był proces. Trafił swój na swego. W książce "Kobiety, które kochają za bardzo" jest to pięknie podsumowane: trafiają na siebie ON z "uratuj mnie, zmień moje życie" i ONA, która tylko na to czekała.
A potem szereg mechanizmów, w tym trójkąt dramatyczny Karpmana.
Hehe, czytając "Koniec współuzależnienia", jakieś pół roku temu, popełniłam pewien dowcip w tym kontekście:
Taka sytuacja - umęczona żona i mąż alkoholik. Zrobiła już dla niego wszystko, co mogła i czego nie mogła, a on wciąż niewzruszony jej staraniami! Niewdzięczny, ona zdołowana. Potem dołek przechodzi we wkurw. Przychodzi do męża i mówi napastliwie:
- No nie wiem, co jeszcze może pomóc?!!! Może trójkącik, co? To by ci pasowało @#$%^^&???
A mąż na to spokojnie, sącząc kolejny łyk piwa:
- Ty mi dajesz wciąż trójkąt skarbie ... trójkąt dramatyczny Karpmana ...
_________________
"pomoc jest słoneczną stroną dominacji"
 
 
 
powrotzew 
przyjaciel forum


Wiek: 36
Dołączyła: 08 Lis 2017
Posty: 35
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 14:43   

Miesiąc temu, kiedy układałam sobie w głowie to wszystko, kiedy byłam wciąż w mega rozsypce nie mogąc zrozumieć, pojąc, co się podziało... zaczęłam pisać bloga. Potem to przerwałam, bo przestało spełniać swoją funkcję. Czytała to dwójka moich znajomych, oboje byli w szoku, że u nich to przebiegało wszystko podobnie.
Blog na darmowym schemacie, mało intuicyjna nawigacja. Ale może komuś warto będzie się w nim spróbować odnaleźć. https://kobietakochajacazabardzo.blogspot.com/
_________________
"pomoc jest słoneczną stroną dominacji"
 
 
 
dw_dorota 
przyjaciel forum


Wiek: 53
Dołączyła: 14 Lut 2017
Posty: 187
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 15:05   

powrotzew napisał/a:
- No nie wiem, co jeszcze może pomóc?!!! Może trójkącik, co? To by ci pasowało @#$%^^&???

A mąż na to spokojnie, sącząc kolejny łyk piwa:

- Ty mi dajesz wciąż trójkąt skarbie ... trójkąt dramatyczny Karpmana ...


_________________

cynizm tej sytuacji jest wielki. Tak się właśnie czułam. Ja przeszłam drogę od bohatera do zera. On nie ruszył się o krok z fotela i nawet na chwilę nie oderwał puszki od ust.
_________________
jużwiemjakbędzie
Ostatnio zmieniony przez dw_dorota Pon 13 Lis, 2017 15:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
powrotzew 
przyjaciel forum


Wiek: 36
Dołączyła: 08 Lis 2017
Posty: 35
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 15:11   

dw_dorota napisał/a:
przeszłam drogę od bohatera do zera

a teraz jest czas na to, żeby po prostu żyć, nie będąc ani jednym, ani drugim.. po prostu :*
_________________
"pomoc jest słoneczną stroną dominacji"
 
 
 
dw_dorota 
przyjaciel forum


Wiek: 53
Dołączyła: 14 Lut 2017
Posty: 187
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 15:19   

P
powrotzew napisał/a:
a teraz jest czas na to, żeby po prostu żyć, nie będąc ani jednym, ani drugim.. po prostu :*

Powiem więcej :-)
Gdy byłam młoda uprawiałam piłkę ręczną 8-)
Od czasu do czasu trener dawał nam do ćwiczeń piłkę, która ważyła ponad kilogram. Taki trening był mordęgą.
A potem pozwalał nam rozegrać krótki meczyk z piłką o normalnej wadze.
W cudowny sposób okazywało się, że nasze rzuty do bramki są mocniejsze, bardziej celne, biega się lżej i szybciej, skacze się wyżej.....
:-D :-D

.
Bo kiedy się już rozdrapie wszystkie rany, zwymiotuje kilkanaście razy dosłownie i w przenośni, przeżyje i wyciągnie wnioski wtedy jest lżej i celniej się strzela ;-)
_________________
jużwiemjakbędzie
 
 
 
powrotzew 
przyjaciel forum


Wiek: 36
Dołączyła: 08 Lis 2017
Posty: 35
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 15:22   

Kochana! ależ to jest to, co mi zapodał parę miesięcy temu mechanik samochodowy naprawiając moje auto (niepijący alkoholik, gadałam z nim o "moich bojach" jakie miałam wówczas)
Opowiedział mi dowcip i podsumował go tym, że jak w końcu się uwolnię, to odczuję EFEKT KOZY :568:
Żył bardzo biedny Żyd – Icek. Razem ze swoją żoną Salcie, trójką dzieci i teściową żyli w jednej maleńkiej izdebce. Pewnego razu Icek nie wytrzymał tej ciasnoty i poszedł poskarżyć sie do Rabina:
- Rebe, ty mnie ratuj, ty mnie pomóż jak ja mam żyć z moją Salcie, z moimi dziatkami i z moją biedą!
Rabin pomyślał chwile i powiedział:
- Icek, ty idź na targ i ty kup sobie kozę!
Icek poszedł na targ i kupił kozę. Przyprowadził do swojej maleńkiej izdebki i zrobiło się jeszcze ciaśniej. Koza cuchnie okrutnie, żre wszystko co popadnie. Wytrzymał tak tydzień i pobiegł na Rabina na skargę…
- Rebe, ty mnie ratuj, ty mnie pomóż jak ja mam żyć z moja Salcie, z moimi dziećmi , moją teściową, moją kozą i moja biedą…
- Icek, ty idź na targ i ty kup sobie drugą kozę!
Icek znowu poszedł na targ i kupił drugą kozę. Przyprowadził do swojej maleńkiej izdebki, a tam sodoma i gomora. Kozy cuchną okrutnie, żrą wszystko, ciasnota straszna. Wytrzymał tak tydzień i znowu pobiegł na Rabina na skargę…
- Rebe, ty mnie ratuj, ty mnie pomóż jak ja mam żyć z moja Salcie, z moimi dziećmi , moją teściową, temi kozami i moja biedą…
- Icek – rzekł Rabin po chwili – ty idź na targ i ty sprzedaj co prędzej te kozy!
Na drugi dzień Rabin spotyka Icka.
- Icek! Sprzedałeś kozę?
- Sprzedałem, Rebe!
- I co?
- Rebe! Teraz ja wiem że ja żyję!
:569:
_________________
"pomoc jest słoneczną stroną dominacji"
 
 
 
dw_dorota 
przyjaciel forum


Wiek: 53
Dołączyła: 14 Lut 2017
Posty: 187
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 15:35   

powrotzew napisał/a:
EFEKT KOZY

eee tam ;-) chyba nie tak do końca
_________________
jużwiemjakbędzie
 
 
 
powrotzew 
przyjaciel forum


Wiek: 36
Dołączyła: 08 Lis 2017
Posty: 35
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 15:38   

Cytat:
Rebe! Teraz ja wiem że ja żyję!
:569:

a co zrobię z tym życiem, to już moja broszka :)
_________________
"pomoc jest słoneczną stroną dominacji"
 
 
 
dw_dorota 
przyjaciel forum


Wiek: 53
Dołączyła: 14 Lut 2017
Posty: 187
Wysłany: Wto 14 Lis, 2017 08:54   

powrotzew napisał/a:
Cytat: Rebe! Teraz ja wiem że ja żyję!



a co zrobię z tym życiem, to już moja broszka
a może lepiej będzie tak:
to, co zrobię z tym życiem zależy wyłącznie ode mnie
:-) ;-)
_________________
jużwiemjakbędzie
 
 
 
powrotzew 
przyjaciel forum


Wiek: 36
Dołączyła: 08 Lis 2017
Posty: 35
Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto 14 Lis, 2017 23:30   

dw_dorota napisał/a:
zależy wyłącznie ode mnie

właśnie to miałam na myśli, choć fakt, twoja wersja brzmi mniej pretensjonalnie i jest na pewno bardziej uczesana :)
czas ogarnąć tę "swoją poczochraną" :->
_________________
"pomoc jest słoneczną stroną dominacji"
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11